Dziś o mojej wersji sałatki caprese, która zasadniczo sałatką caprese nie jest, a raczej wariacją na jej temat, niekoniecznie innowacyjną, za to bardzo smaczną. Połączenie w niej pomidora z ogórkiem, może wydawać się o tyle smaczne, co niefortunne ze względu na fakt, iż z żywieniowego punktu widzenia soki "ogórkowe" posiadają askorbinazę, pewien enzym, który skutecznie wymiata witaminę C z pomidorów. Niemniej jednak jest sposób na to, aby temu przeciwdziałać. Udowodniono, że kwaśne środowisko hamuje "zabójcze" działanie askorbinazy, w związku z czym przed zmieszaniem ogórka z pomidorem skrapiam go sokiem z cytryny. Dodatkowo polewam wcześniej pokrojone w plastry pomidory oliwą, która nie tylko przyspiesza wchłanianie się witaminy E do organizmu, ale też neutralizuje nieco negatywny wpływ rozpuszczonego w niej soku z ogórków zmniejszając jego udział w całości sosu. To moja teoria, która pozwala mi z czystym sumieniem jeść kombinację ogórka z pomidorem.
A teraz przejdźmy do smaku - to co najważniejsze dla podniebienia, oliwa jest nośnikiem wszelkich aromatów (tak jak każdy tłuszcz), który wspaniale podkreśla rozpuszczony w niej smak pomidora oraz bazylii, bez której sałatka ta nie mogłaby istnieć.
Danie to jest rzeczą prostą i szybką w przygotowaniu oraz najlepiej smakującą latem, kiedy mamy do czynienia z najbardziej aromatycznymi, soczystymi pomidorami np. malinowymi - to ich w tej sałatce najbardziej pożądam. Krojenie pomidora, ogórka i mozzarelli zajmuje chwilę, do tego zerwanie kilku listków bazylii i przygotowanie winegretu też jest bezwysiłkowe.
Przyrządzając winegret mieszam większą część dobrej oliwy z niewielką ilością octu jabłkowego (tu można użyć cytryny zakwaszając sos), rozgniecionym i drobno pokrojonym małym ząbkiem czosnku, utartą w dłoniach bazylią w formie przyprawy, solą i pieprzem. Używam octu jabłkowego bo lubię w jak wyraźny sposób zakwasza oliwę (kwestia gustu). Na koniec wylewam na sałatkę resztę oliwy, w której moczyły się pokrojone pomidory i w zasadzie na tym koniec.
Do tego jem ciabattę lub inny dobry chleb posmarowany masłem (na zdjęciu widać kawałek chleba orkiszowego z pomidorami i oliwkami, który jest do kupienia w popularnym supermarkecie). Szczególnie przyjemne jest maczanie każdego kęsa w oliwie, co jest moim sposobem na wylizanie talerza z tego aromatycznego pomidorowo-czosnkowo-bazyliowego sosu.
Po takiej sałatce (pomimo użycia odrobiny czosnku) czuje się lekki jak piórko i mam spokój z żołądkiem - można się uzależnić od takiego stanu ducha w brzuchu :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz