sobota, 20 września 2014

Rzecz o diecie

       W dniu dzisiejszym poświęcę trochę miejsca racjonalnemu odżywianiu. Opiszę krótko w jaki sposób dieta wpływa na nasze zdrowie i przedstawię propozycje dań lekkostrawnych. Wiem, że temat jest bardzo pospolity i nawet jeśli nie napiszę niczego odkrywczego to myślę, że warto jest przypomnieć sobie kilka zasad żywienia w trakcie stanów chorobowych i nie tylko.

Pisząc bloga związanego z gotowaniem, spożywam wiele różnych kombinacji składników i eksperymentuję mieszając ze sobą wiele surowców w poszukiwaniu optymalnego przepisu na zadowalające mnie danie. Niestety, jest to prosty sposób, aby nabawić się rozstroju żołądka i innych problemów z układem pokarmowym, czyli kolokwialnie mówiąc z "kiszkami". Przychodzi taki czas, że organizm zaczyna się buntować dając o sobie znać różnymi dolegliwościami. Należy wtedy odstawić skomplikowane kompozycje smakowe na rzecz dań prostych, czasem nawet mdłych, bo pozbawionych ostrych przypraw i przy tym zawsze niskokalorycznych, łatwych do strawienia. W związku z powyższym chciałbym opowiedzieć o tym w jaki sposób jem, kiedy mój żołądek potrzebuje odpoczynku.

Przede wszystkim podstawą jest tu gotowanie - najlepiej na parze. Należy zaopatrzyć się w tym celu w garnek do przygotowywania potraw na parze. Nie jest on drogi, a moim zdaniem warto go mieć, gdyż nie tylko dajemy ulgę naszemu żołądkowi i wątrobie, ale też warzywa w ten sposób przyrządzane są słodsze i mają więcej witamin, niż te gotowane w sposób tradycyjny - moimi zdecydowanymi faworytami są tu: cebula, korzeń pietruszki, czosnek i bataty.

Ale wracając do tematu, poniżej przedstawiam jedno z takich dań prawie w całości ugotowane na parze:



Celowo piszę prawie w całości, ponieważ pasta, którą widać na zdjęciu przykrytą migdałami zrobiona jest z chudego twarogu i oleju lnianego. Opierałem się tu na przepisie zaczerpniętym z diety dr Budwig. Proponuję poczytać sobie o jej zasadach, gdyż wiele jest na ten temat źródeł w internecie - tymczasem wspomnę jedynie, że głównym elementem tej diety jest pasta ze zmiksowanego twarogu chudego i oleju lnianego, których wartości odżywcze wzajemnie się uzupełniają, przyczyniając się do odzyskania równowagi immunologicznej organizmu.

Miksuję zatem przez 5 minut pół kostki chudego twarogu, 6 łyżek oleju lnianego tłoczonego na zimno, dodając szczyptę soli, oregano i natkę pietruszki. Można dolać do tego trochę jogurtu naturalnego dla uzyskania bardziej mazistej konsystencji. Sposób doprawienia zależy od upodobań - w moim przypadku chciałem, aby pasta była łagodna, ale są też wersje z tartym jabłkiem, miodem, chili, czosnkiem etc.
Ziemniaki i pierś kurczaka ugotowane są na parze - na piersi kładę połówkę pomidora i posypuję ją dowolnymi ziołami np. prowansalskimi i odrobiną soli. Ugotowaną pierś smaruję już na talerzu pastą twarogową i jem.

Takie danie jest niskokaloryczne i przede wszystkim łagodne dla żołądka. Pierś kurczaka jest u mnie przekrojona w poprzek, więc mięsa jest mniej i raczej nie ma możliwości, żeby się nim przejeść.

Tymczasem nie tylko objadanie się i podjadanie między posiłkami jest dla nas zgubą. Czynnikami, które prowokują spore problemy z układem pokarmowym są również: głodzenie się, spożywanie "śmieciowego", wysoko przetworzonego jedzenia, zbyt wielu zimnych potraw, łączenie cukrów z tłuszczami, kombinacje wielu niepasujących do siebie składników, chroniczny stres, który upośledza proces trawienia, a także brak ruchu spowodowany siedzącym trybem pracy.
Na ten ostatni czynnik trzeba zwrócić szczególną uwagę, ponieważ dokonuje on spustoszeń w naszym organizmie, o których wielu z nas nie zdaje sobie sprawy. Długotrwałe przebywanie w pozycji siedzącej powoduje między innymi wzdęcia, poprzez ucisk na jelita, sprawia, że obniżają się nasze wątpia, czyli wszystkie organy doprowadzając tym samym do bólu, może też dojść do zakrzepicy żył kończyn dolnych poprzez utrudniony dopływ krwi do tych partii ciała, podwyższa się poziom cholesterolu poprzez spowolniony metabolizm. Godny uwagi jest również fakt, że organizm próbując bronić się przed długim trwaniem w pozycji siedzącej wytwarza hormony mające pobudzić mięśnie do intensywnej pracy, lecz ta niewykorzystana nadprodukcja powoduje uszkodzenia organów wewnętrznych.

Niestety aktualna rzeczywistość często wymusza na nas brak ruchu. Na domiar złego narastają tendencje do nieodpowiedniego odżywiania się z powodu braku czasu na przygotowywanie sobie zdrowych posiłków. Kiedy w rezultacie dopadnie nas poważny kryzys gastrologiczny i ze strachem spoglądamy na kolejne porcje jedzenia wybierając głodówkę w obawie przed bólem, należałoby przejść na odpowiednią dietę.
Myślę, że każdy indywidualnie powinien dobrać sobie dietę odpowiednią do swoich preferencji, gdyż nasze organizmy w różnym stopniu tolerują rozmaite produkty. Trzeba wsłuchać się w swoje ciało, uważnie je obserwować oraz metodą prób i błędów wyeliminować rzeczy, po których czujemy się źle.

Moją kolejną obiadową propozycją są warzywa: ziemniaki i marchew. W tym przypadku gotuję je w wodzie dodając pod koniec starty majeranek, aby warzywa przeniknęły jego aromatem. Następnie odlewam wodę i od razu miksuję blenderem robiąc z nich puree. Dodaję tartą bazylię, szczyptę soli, a gdy lepiej się czuję również pieprz. Na koniec posypuję pietruszką.


Zarówno majeranek jak i bazylia przeciwdziałają wzdęciom - podobnie zresztą jak imbir, którego kawałek kroję i zalewam wrzątkiem, aby puścił swoje lecznicze soki.
Rozgotowane warzywa w formie puree mają mniej błonnika niż surowe, w związku z czym zarówno dzięki ich właściwościom jak i konsystencji nie zalegają one w jelitach i nie prowokują zbierania się w nich pęcherzyków powietrza odpowiedzialnych za nieprzyjemne wzdęcia i ból.
Do takiego puree można dodać również trochę pokrojonej wędliny z indyka lub kurczaka, która jest łatwostrawna i chuda, więc nie powinna zaszkodzić. Proponuję również wmieszać w warzywa mielony ostropest jeśli ktoś ma problemy z wątrobą (oczywiście należałoby używać go codziennie, aby miał skutecznie pomóc).

Brak komentarzy: