Ziemniak, marchewka, czosnek - 3 główne składniki mojej wersji tej zupy - podrasowane odpowiednimi przyprawami stają się prostą w przygotowaniu kombinacją. Danie raczej postne, charakterystyczne dla cucina povera, czyli w wolnym tłumaczeniu "kuchni biedoty", tym niemniej przy odrobinie wyobraźni staje się smaczną i wygodną w przygotowaniu opcją obiadową dla wszystkich chcących zjeść coś sycącego i ciepłego.
Nietypowego smaku dodają tu ząbki pieczonego czosnku, a także takie przyprawy jak lubczyk, majeranek, ziele angielskie i gałka muszkatołowa - wszystkie świetnie pasują do ziemniaków.
Dodatkowym atutem zupy jest fakt, że można ją jeść na wiele różnych sposobów np. w postaci wodnistej z pulpetami i dodatkiem oliwy, zabielaną słodką śmietaną z koperkiem, czy zmiksowaną na krem z podsmażonymi pulpecikami cielęcymi. Można ją gotować wyłącznie na bazie warzyw, tak jak w moim przypadku lub na kości wołowej, w zależności od upodobań. Skład dodatków do zupy również może się zmieniać np. można użyć ugotowane jajko i dodać nieco chrzanu ze słoiczka, tak jak w żurku, wrzucić kilka suszonych, wcześniej namoczonych grzybków, łazanki, czy nawet skórki od chleba, czyli wszystko to, co podpowie wyobraźnia. Na pewno kreatywność idzie tutaj w parze z narastającym po ciężkim dniu pracy głodem.
Najpierw gotuję w garnku z osoloną wodą pokrojone w kostkę ziemniaki i marchew poszatkowaną w talarki w proporcjach 3:1, razem z kilkoma listkami laurowymi i rozkruszonym zielem angielskim - wystarczy kilka kulek tej przyprawy. W tym samym czasie piekę obrane z dwóch główek ząbki czosnku (wychodzi około 20) obtoczone w oliwie - robię to w naczyniu żaroodpornym pod przykryciem. Piekę w temperaturze 200 stopni C około 20 minut, aż się zarumienią. Wrzucam je do zupy, dodaję łyżkę masła i gotuję jeszcze kilka minut aż wszystkie warzywa będą miękkie. Teraz przychodzi kolej na "wykańczanie" zupy. Na ostatniej prostej dodaję zioła, czyli lubczyk i majeranek, a także pół łyżeczki gałki muszkatołowej, pieprz i trochę sosu Worcester, który działa podobnie do maggi. Na tym etapie można już dodać do zupy uformowane w małe kulki pulpeciki - w moim przypadku z mięsa cielęcego i gotować je w zupie przez kilka minut, dzięki czemu nie trzeba już robić wywaru z kości.
Jeśli chcę zagęścić nieco zupę wyjmuję z niej ugotowane pulpeciki i liście laurowe, po czym ugniatam część ziemniaków lub miksuję zupę na warzywny krem.
Jeśli chodzi o pulpety to robię je raczej w tradycyjny sposób dodając do mięsa namoczoną w mleku czerstwą bułkę, 2 żółtka, skrojoną w kostkę małą cebulę, rozgnieciony ząbek czosnku, bazylię, oregano, sól i pieprz, a także trochę świeżej kolendry lub pietruszki.
Takie pulpety można później podsmażyć na odrobinie oleju, polewając na patelni sosem Worcester - tak przesmażone nabierają wyrazistego smaku. Posypuję je szczypiorkiem i jem np. z dodatkiem pasty paprykowej o łagodnym smaku.
Do tej wersji preferuję też puree z marchewki i groszku.
Moje puree wyszło dosyć gęste, ale można je rozrzedzić dodając na etapie duszenia groszku trochę wody. Kilka garści mrożonego groszku wrzucam do rondla razem z łyżką masła, solę do smaku, podlewam odrobiną wody i duszę pod przykryciem około 10 minut. Pod koniec gotowania dodaję sok z cytryny, szczyptę pieprzu i miażdżę na papkę.
Jeśli chodzi o marchew to pokrojoną w kostkę gotuję w wodzie, a kiedy płyn trochę odparuje dodaję starte jabłko, łyżeczkę masła i szczyptę soli. Gotuję jeszcze chwilę, a następnie miksuję blenderem na gładką papkę.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz